„Gdyby nie Gośka, to pewnie powiedziałabym Grzegorzowi, że jestem z nim w ciąży. Wzięłabym z nim ślub i jakoś żyła z tym kłamstwem i jego niewiedzą. Tak by pewnie było, gdyby nie moja przyjaciółka. Zagroziła, że jeśli będę kłamać, to ona osobiście powie prawdę jednemu i drugiemu”.
Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Co mam zrobić, jeśli chopak niedawno rzucił mnie dla innej? a teraz cały czas na mnie patrzy. Co to może znaczyć.?
Zapraszamy Was na nowy film "RZUCIŁ MNIE CHŁOPAK"Jeśli chcesz zostawić swoją subskrypcję to wystarczy, że klikniesz w link poniżej (będzie nam bardzo miło):h
Moje życie dwa lata temu wyglądało cudownie. Chłopak, który mi bardzo się podobał w końcu się do mnie odezwał. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam przeszczęśliwa i zakochana. Pierwszy raz w życiu. Wcześniej nie miałam pojęcia jak wygląda prawdziwa miłość. Chłopak bardzo przystojny, kochany i delikatny. Marzenie każdej kobiety.
Hej. Ja też mam taki problem. Mój chłopak mnie rzucił, bo dowiedział się, że też go zdradzam ale to nie prawda. Powiedział, że nie może być ze mną, bo on jest za bardzo zazdrosny o mnie. Ja tego nie rozumiem. On mnie kocha i ja jego też, ale jakoś nie możemy być razem, a ja chcę z nim być. Co mam zrobić żebyśmy byli razem.
3. Opanuj sztukę trzymania faceta w napięciu. Nie oddawaj mu się nigdy w zupełności. Pozostań czujna. Pokaż mu, żeby musi zawsze trochę się wykazać, żeby zachować sobie ciebie w swoim życiu. On jest łowcą, a jego testosteron i dopamina rosną, kiedy czuje, że musi się wykazać, żeby cię mieć.
Dla Dorosłych (109962) Wszystkie (109962) Orientacje Seksualne (12006) Papierosy i E-papierosy (2034) Portale Niedawno chłopak mnie rzucił(bo zmienia
Chłopak uczestniczki zdementował, jakoby powodem jego milczenia miały być jej kompromitujące go zdaniem internautów wypowiedzi. "Mnie to nie rusza, a wszystkim pokazuje, jak podli potrafią
Redakcja. on mnie rzucił przyczyny rozstań. Wśród mężczyzn zawsze znajdą się osobnicy bez serca, którym chodzi tylko o wykorzystanie kobiety. Na ich wpływ najbardziej podatne są młodziutkie dziewczyny, ale zdarza się, że w miłosną pułpakę wpadają też starsze osoby. Faceci, którym chodzi tylko o krótką przygodę, potrafią
Zobacz 8 odpowiedzi na pytanie: Jak przeszłaś to że cię chłopak rzucił? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1824)
s6AxocH. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 16:56 Miałam podobnie ... po prostu udawaj że już go nie kochasz i jak jest taka możliwość to poproś swoją przyjaciółkę żeby mu ,,przypadkiem,, powiedziała że kochasz jego największego wroga i troszeczkę jego ( twojego byłego chłopaka ) po jakimś tygodniu powinien wrócić ... Powodzenia i jeszcze jedno UŚMIECHNIJ się i nie płacz bo chłopaki nie lubią smutnych dziewczyn ! Trzymam kciuki :) blocked odpowiedział(a) o 16:52 o jejku straszne chlopak cie rzucil skocz z mostu! żal cie w zyciu jeszcze wiele razy cie chlopak rzuci [CENZURA] jestes faceci to swinie tego nie zmienisz greyrose odpowiedział(a) o 16:53 A mnie wczoraj , przez moja niesmaiłosc chyba ... nie umiał ze man rozmawiac a ja z nim ale zalezało nam i tak jakso sie stało ;c tez plakałam ale krotko nie umiem w szkole tak , ale i tak miałam załamke , pocieszałam sie kosztem innych ... To pomogło , sie tak przytulic do kogos , ale nie przypominaj sobie chwil z nim , ani niczego z tym zwiazanego , bo mozesz nagle wybuchac płaczem ... niestety ;c może z nim pogadasz dlaczego to zrobił. powinien ci powiedzieć. nie obraź się ale może miał inną Liza1477 odpowiedział(a) o 16:56 Opanuj się dziewczyno.!To kolejny etap twojego jeszcze wiele okazji.!Nie ma co płakać za facetem.!Uznaj że to debil i nie wie co stracił.!Zobaczysz później będzie cię błagać abyś do niego wróciła.!Ale ty nie możesz ulec.!Nie daj mu żadnych szans i go spław.!Nie myśl o nim jak o miłości swojego życia.!Spotkasz jeszcze wielu chłopaków.!Więc nie przejmój się nim i żyj dalej.!To tylko kolejny krok do prawdziwej miłości.!A nie jakiegoś chłopaka co nie wie co traci.!Więc się uspokój i nie przeżywaj tego.!Bo życie trwa dalej i nie będzie już tak samo.!Będzie tylko o wiele wiele wiele lepiej.!Więc za nim nie tęskinj i zapomnij o nim.!I to co was łaczyło bo to przeszłość.!Teraz musisz żyć teraźniejszością.!I zapomnij o nim.!Znajdź sobie jakiś lepszy obiekt.!Na którym będziesz mogła polegać.! OOO... dziewczyna ! ależ ty biedna no zarąbiście ;3 rozśmiszyłaś mnie phh. słyszysz się i co będziesz dalej płakać śmieszna jesteś trzeba być twardym a tamten niech się kopnie w dupe i nie użyje już brzydkich słów ale jakiś gnuj...porąbany Oj ty biedna.. szkoda mi ciebie... Pieprzyć to i znaleźć innego. Ja jestem facetem i terz mnie dziewczyna rzuciła. Znalazłem inną i po sprawie... zabkaa odpowiedział(a) o 16:52 Młoda jeszcze jesteś , jeszcze kogoś znajdziesz :)"przecież tak toczy się los milionów par" xdd masz 14 mam 18 i uwierz kiedyś będziesz miała gorsze do góry, jestes młoda, nie ma sensu tym wieku nie ma wielkich miłości, będziesz się z tego śmiać. rozstania zawsze sa trudne ale nie marw sie... napewno sobie kogos znajdziesz. jeszcze tyle lat przed toba. nie zalamuj sie... wszystko się ułoży ze mną wczoraj zerwała dziewczyna znajdziesz nowego bo ja już mam nową Uważasz, że ktoś się myli? lub
Odpowiedzi Alciia16 odpowiedział(a) o 23:17 jego strata ;/ :( . ale może się 'przejedzie', pozna na tamtej, i zmądrzeje.. nie wiem, nie znam. ;| a takie ślicznoty zazwyczaj mają pusto w główce... inteligencja na poziomie Barbie, chociaż zdarzają się wyjątki.. ale mógłby być przynajmniej z Tobą szczery... :( 3m się ;) ;* faceci już tak mają że mówią że zrywają ale nie wspominają nic o tym ze mają inną są tego dwa powody albo chcą w ten sposób uniknąć wyrzutów sumienia i sami sobie wmawiają że nibyliście sobie przeznaczani jest też druga bardziej optymistyczna wersja że spotkał tamta ale nic z nią nie kręcił ponieważ chciał być uczciwy wobec Ciebie i najpierw zakończyć wasz związek, wiem że w takich sytuacjach trudno mówić o lojalności czy szacunku ale przynajmniej unikłaś sytuacji że wszyscy się z Ciebie śmieją za plecami zanim ktos się zlituje i Ci powie że twój chłopak ma inną. blocked odpowiedział(a) o 08:19 Usuń go z GG, żeby jak lookniesz na jego opis to Ci się nie przyominał. oceansun odpowiedział(a) o 22:59 Czuję się teraz podobnie... Chłopak, którego kocham ma dziewczynę... blocked odpowiedział(a) o 23:26 Poprostu nie byl ciebie sposob aby szybko zapomniec to znalezc sobie kogos innego duzo czasu spedzac w towarzystwie wtedy czlowiek nie mysli i szybko wrazie jak by przejzal na oczy i chcial do ciebie spowrotem wrocic to nigdy sie nie zgodz bo jak pozwolisz mu do siebie wrocic to zawsze bedzie myslal ze bedziesz tylko na jego skinienie. Oj biedactwoo..! ;* nie martw się... Byłam w takiej samej sytuacjii.. :( Tylko ze moj byly zerwal ze mna bo wolal pic.. :( naprawde wiem jak to boli ... Ale wiesz co ? taa sliczna dziewczyna to ma na pewno w glowce takie siano ze az zal. I ta śliczna dziewczyna kiedys tez sie zakocha a wtedy chlopak sie bd nia bawil.! ;* a tyyy na pewno tez jestes ladna.! :) o zobaczysz ze niedlugo zakrecii sie koloo Ciebie jakiss przystojnyy boy .!:D ..! 3maj Się CiepLuTkoO.! ;** buziaaaak.! :** ee napewno znajdziesz sobie innego:)a o nim postaraj się zapomnieć Czuje się podobnie jeszcze dwa tygodnie temu chodziliśmy ze sobą a teraz...pod zdjęciem jakie dodał sobie na nk jego "dziewczyna"dodała mu opis "on jest mój" jestem załamana czasami mam ochotę pozbyć się tego koszmaru i usnąć i nigdy się nie obudzić jak mam o nim zapomnieć i o tej lasce z koro idę do gim i mogę z nimi trafić do klasy ? Pomóżcie mi proszę... Kuzco odpowiedział(a) o 23:00 ogólnie to albo zajebisty drań albo nie wiem... dobra on cie tylko łudził co by świadczyło ze jest kompletynm debilem. 2. moze cos zrobiłas co go uraziło ale o takich sprawach siępowinno rozmawiać a nie zrywać. 3. Znalazł sobei inną bo nie byłas dla niego atrakcyjna ale po co w takim razie był z tobą Do tych opisów 98% procent kogoś ma a 2% ze pisze je do BABCI !! nie łam się on poprostu nie był tym odpowiednim dla ciebie bedzie dobrze Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
fot. Adobe Stock, New Africa Czy bylibyśmy teraz razem…? Nie wiem. Dużo na to wskazywało, a wiele ciągle jeszcze świadczy za nami. Przede wszystkim to, że jesteśmy sobą zafascynowani. Niestety, rodzące się uczucie poturbowały ludzka głupota i złośliwość. No i kompleksy, z których tak trudno Markowi się wyzwolić. Bo Marek jest niepełnosprawny. Nie urodził się taki. Kiedy był mały, miał wypadek i doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Został sparaliżowany od pasa w dół i w ten oto sposób los skazał go na wózek. Tyle o jego niepełnosprawności wiedziałam, bo on sam za wiele nie chciał mówić. Nigdy nie pogodził się z tym, co go spotkało, i dlatego unikał tematu z właściwą sobie konsekwencją. Poznaliśmy się na kursie języka angielskiego. Marek zapisał się na niego, bo chciał „zwiększyć swoje szanse na porządne zatrudnienie po szkole”, a ja poszłam na dodatkowe lekcje, bo naciskali na to rodzice. Traf chciał, że usiedliśmy w ławce koło siebie i ciągle go o coś pytałam. Ciągle zawracałam mu głowę. – Czy państwo flirtujecie przynajmniej po angielsku? – zapytał któregoś dnia nauczyciel rozgoryczony naszą niesubordynacją. – Nie, proszę pana, tradycyjnie, po naszemu… – odparłam szeroko uśmiechnięta, a Marek cały poczerwieniał. – Proszę się skoncentrować… – Dobrze. – …skoncentrować na lekcji. Nie na sobie nawzajem! – dorzucił jeszcze lektor, a Marek zrobił się niemal purpurowy. Pamiętam, że już wtedy zdałam sobie sprawę, że ten chłopak ma problemy z akceptacją samego siebie. Zgarbił się, włożył nos w książkę i do końca zajęć już nawet na mnie nie spojrzał. A gdy lekcje się skończyły, natychmiast uciekł do domu. Wyjechał na wózku z sali i zniknął, zanim zdążyłam się spakować. Było nam razem naprawdę dobrze, także w łóżku Przyznam, że już wtedy byłam nim zafascynowana. Nie tylko jego charakterem, ale i urodą. Miał długą, pociągłą twarz, regularne, pełne usta i lekki zarost. A do tego muskularne ręce i tors. Dużo ćwiczył, żeby jak najlepiej radzić sobie na wózku. W tych ćwiczeniach był bardzo konsekwentny i zdeterminowany – zresztą jak we wszystkim, co robił. Bardzo mi tym imponował. – Ile razy w tygodniu pakujesz? – zapytałam go kiedyś zalotnie; wiedziałam, że się speszy, a bardzo lubiłam wytrącać go z równowagi. – Codziennie. – Naprawdę? Musisz mieć bicepsy ze stali… – udawałam głupią, ale tak z przymrużeniem oka; to było zabawne i często przewracało chłopakom w głowach. – Nie wiem… Chyba nie… W ogóle uważam, że to nietrafiona przenośnia. To porównanie mięśnia do stopu żelaza z węglem… – filozofował Marek. – Daj, dotknę. Zobaczymy, czy to rzeczywiście ten stop, czy tylko się tak napinasz… – Gosia! – odsunął rękę speszony. – Nie wstydź się! Chodź ze mną na randkę! – wypaliłam wtedy bez wahania. – Gośka, proszę… Przestań się wygłupiać. Za każdym razem, gdy proponowałam, żebyśmy spotkali się poza zajęciami, Marek patrzył na mnie jak na szaloną. Zgodził się dopiero po dwóch miesiącach namawiania. A gdy już poszliśmy na kolację, rozglądał się dookoła, jakby sprawdzał, kto nam się przygląda albo z nas drwi po kryjomu. Do tego ciągle spoglądał na zegarek, jakby się spieszył do domu. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam wprost. – Co jest grane? – A o co chodzi? – udawał głupiego. – Rozglądasz się wokół, jakbyś się bał, że dojdzie tu za moment do ataku terrorystycznego… No i wgapiasz się w ten zegarek. Spieszysz się do innej? – Nie, Gosia, co ty mówisz! – wyraźnie się ożywił. – Nie wiem, dlaczego… Taki tik. Przepraszam cię. Nigdy bym cię na inną nie zamienił! – wyrwało mu się i znów poczerwieniał. – Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało, jakbyś była moja! Nie mam do ciebie żadnych praw… Przecież to nasze pierwsze spotkanie. Pewnie nawet nie randka… Rozumiesz…? Roześmiałam się i złapałam go za rękę Miałam ochotę wstać i go pocałować, ale bałam się, że wtedy już całkiem wpadnie w panikę i zwieje bez pożegnania. Zrobiłam to więc dopiero pod blokiem, gdy mnie odprowadził. Siadłam mu na kolana i tak się nasza przygoda zaczęła. Przygoda, która powinna mieć dobry finał… Powinna, bo przez cały czas czułam, że w końcu dobrze trafiłam. Zawsze marzyłam o takim facecie. Jestem dość postrzelona, a pociągają mnie mężczyźni rozsądni, rozważni i stonowani. Marek taki właśnie jest. To, że nie chodzi, nie ma dla mnie większego znaczenia. Zwłaszcza gdy po naszym pierwszym razie okazało się, że nie ustępuje zdrowym facetom pod żadnym względem. Ba! W tych kwestiach nawet przewyższał ich pomysłowością i zaangażowaniem. To był dobry związek, który jednak przerwało naprawdę przykre wydarzenie. Byliśmy ze sobą ponad pół roku i wszystko świetnie się układało. Marek nie zamykał się już w sobie, coraz coraz rzadziej słyszałam od niego, że na mnie nie zasługuje, że powinnam sobie znaleźć kogoś lepszego, zdrowego… Nauczyłam się go też w trudniejszych chwilach rozweselać. Przekonywać różnorakimi gestami, że jest tym jedynym. Szło więc wspaniale, aż do tego feralnego wieczora… Wracaliśmy wtedy z miasta. Byliśmy na kolacji ze znajomymi, a że oboje mieszkamy niedaleko rynku, postanowiliśmy się przejść. A właściwie „przejechać”, jak to żartował sobie czasem Marek. Musiał być w bardzo dobrym nastroju, żeby użyć tego określenia. Tym razem w takim był, bo powtórzył je dwa razy. Mielibyśmy więc za sobą bardzo udany dzień, gdyby nie te cholerne gnoje! Zauważyłam ich już z daleka. A właściwie to usłyszałam. Darli się, śpiewali jakieś idiotyczne, kibicowskie piosenki, a jeden z nich rzucił pustą puszkę po piwie. Spięłam się cała w środku i modliłam, żeby dali nam spokój, żeby przeszli obok. Niestety, nie mieli zamiaru. – Ej, lasia! – zawołał jeden. – Zostaw tego ziomka na ruchomym krzesełku! Nam, normalnym facetom, przynajmniej kuśka dyga! Śmiali się, ale ja postanowiłam ich ignorować. Przejść, przemilczeć, nie zauważać. Miałam nadzieję, że Marek też tak zrobi. Niestety, te same kompleksy, które czasem wpędzały go w kompletnego doła, w takich sytuacjach jedynie nakręcały do działania! – Zamknij ryj, bezmózgi kretynie! – krzyknął Marek, a ja zdążyłam tylko spojrzeć na niego. – Coś ty powiedział, pokrako?! – wściekł się tamten i ruszył na niego. – Powtórz to! – Co powtórzyć? Czego nie zrozumiałeś, imbecylu?! – Marek… – jęknęłam, a tamten już zacisnął pięści i zamierzył się na mojego chłopaka. Marek uchylił się od ciosu w ostatnim momencie, a rozwścieczony gnojek stracił równowagę i wpadł na niego z impetem. Przewrócił wózek i obaj potoczyli się po ziemi. Wtedy mój chłopak chwycił kibola swoimi potężnymi łapskami i zaczął go dusić, aż oczy wylazły mu z orbit. Na pomoc koledze przyszedł drugi z napastników. Kopnął leżącego Marka najpierw w żebra, a potem w głowę. Wcisnął mi w rękę banknot i kazał jechać do domu Gdy trysnęła krew, zaczęłam krzyczeć, wołać o pomoc. Próbowałam odciągnąć tego kopiącego, ale on mnie odepchnął i też upadłam na ziemię. Na szczęście wtedy zbiegli się ludzie i przegonili tych cwaniaczków. Pomogli wstać mnie, a dwóch rosłych facetów wsadziło Marka na wózek. Pamiętam, że jak już siedział, wyrwał im się z rąk. Warknął, że nie było potrzeby, że sam sobie radził. Krew zalewała mu twarz, a on układał nogi na wózku i mamrotał coś pod rozbitym nosem. Przyklęknęłam przy nim i wyciągnęłam chusteczkę, żeby obetrzeć mu twarz z krwi. Wtedy i mnie się oberwało. – Zostaw… Zostaw, do cholery! – krzyknął, gdy nie posłuchałam za pierwszym razem. Wyglądał strasznie. Był cały umazany krwią, a twarz wykrzywiał mu grymas wściekłości i rozgoryczenia. – Gdzie te palanty? Gdzie są? – pokrzykiwał, rozglądając się na boki. – Marek, daj spokój, trzeba jechać do szpitala. Nie rozglądaj się za nimi, do cholery! Miałeś szczęście, że cię nie zabili… – Szczęście? Szczęście?! Ty to nazywasz szczęściem, do cholery?! To? To?! – zaczął walić się zakrwawionymi dłońmi po nieruchomych, wiotkich nogach; coraz mocniej i mocniej jak w jakimś napadzie szału. – To jest, według ciebie, szczęście? To?! Te dwa pieprzone kulasy?! Ten pieprzony wypadek?! To, że nie jestem nawet w stanie obronić cię przed byle kretynami?! Krzyczał, a ja stałam i nie wiedziałam, co zrobić. Chciałam go przytulić, uspokoić, ale się nie dało. Marek miał w oczach łzy. Kiedy popłynęły mu po policzkach, zawstydził się jeszcze bardziej. Jeszcze bardziej też wkurzył. Przeklinając pod nosem, wyszarpnął z kieszeni pięćdziesiąt złotych, wcisnął mi w rękę i warknął, żebym zamówiła sobie taksówkę. A sam ruszył przed siebie. – Marek… – zrobiłam krok za nim. – Nie idź za mną! Nie idź, do cholery! Daj mi spokój, dziewczyno… Błagam cię, daj mi spokój! – jęknął i pojechał. Zrezygnowana wróciłam do domu. Zadzwoniłam do niego jeszcze tego samego wieczora. Zatelefonowałam raz i drugi, ale Marek nie odpowiadał. Napisałam więc SMS-a, że się martwię, i żeby dał mi znać, czy wszystko z nim w porządku. Odpisał, że tak, że jest OK. Tylko tyle… Myślałam, że to przejściowe. Że Marek chciał się jedynie ukryć na trochę przed światem i przełknąć gorycz tego okropnego wydarzenia. Przez kilka dni pisałam do niego SMS-y i dzwoniłam, ale on nie odpowiadał. Czasem tylko odpisywał, żebym dała mu spokój, że nie ma ochoty na rozmowę. Przez tydzień tak się przepychaliśmy, aż w końcu to Marek zadzwonił, żeby ze mną zerwać. Nie chciałam mu na to pozwolić. Postara się wyjść naprzeciw moim oczekiwaniom… – Ja mam dość, Gośka! Rozumiesz? Mam wszystkiego serdecznie dość! Czy możesz wreszcie przyjąć do wiadomości, że ja się męczę każdego dnia z myślą, że tak wielu rzeczy nie mogę? Że tyle mi brakuje…? Że nie mogę ci dać wszystkiego? – Ale czego? Co ty mówisz?! – Poczucia bezpieczeństwa, wygody, szczęścia… Gosiu, błagam, znajdź sobie kogoś, kto będzie potrafił cię obronić przed byle palantami. A nie pokrakę, która potrafi się tylko czołgać między nimi… – przełykał gorycz z każdym słowem. – Nie czołgałeś się. Byłeś bardzo dzielny, kochanie… – przekonywałam, powstrzymując płacz; wprost pękało mi serce. – Nie kpij, dobrze? Rany, kobieto, nie kpij! Daj mi zachować trochę godności! Znajdź sobie kogoś fajnego. Rozłączył się i już więcej nie odbierał połączeń. Ale ja nie dałam tak łatwo za wygraną. Poszłam do Marka do domu. Otworzyła jego mama i powiedziała, że on nie chce ze mną rozmawiać. Wiedziała, o co chodzi, bo uśmiechnęła się do mnie smutno. – Wiesz, jaki on potrafi być uparty. Próbowałam go przekonać, ale to tylko pogorszyło sprawę – przyznała cicho. Miała rację, o tym zapomniałam. O tym, że Marek zaimponował mi właśnie swoją konsekwencją. Odpuściłam więc. Ileż miałam go prosić? Ile czasu miałam błagać? Dałam mu spokój, choć czułam, że to wszystko jest bez sensu. Że rozbijamy się o jakieś wyimaginowane problemy. O jego kompleksy, niezaleczone rany. Dla mnie to wszystko był absurd, ale rozumiem też, że osobie zdrowej trudno jest wyobrazić sobie uczucia człowieka dotkniętego niepełnosprawnością. Zwłaszcza mężczyzny, który przecież „musi” być samcem alfa. Któremu cały świat wmawia, że powinien być kowbojem, macho… No i tak wygląda nasza dotychczasowa historia. Czy to koniec? No właśnie chyba nie i dlatego ją opowiadam. Bo jest promyczek nadziei… Od tamtych przykrych chwil minęły trzy miesiące i znów coś się dzieje! Marek kilka dni temu odpowiedział na mojego maila! Organizuję przyjęcie urodzinowe i zaprosiłam go do siebie w krótkich słowach. Najmniej zobowiązująco jak to możliwe. Ku mojemu zdziwieniu odpisał, że chętnie przyjdzie, że mogę się go spodziewać. Zapytał też, co mi kupić w prezencie. Odpisałam, że bardzo ucieszyłabym się z wiadomości, że nie ma dziewczyny. „Bo ja nie miałam nikogo od naszego rozstania…” – dopisałam. Wiem, wiem, jestem postrzelona i mogłam go tym wystraszyć! Ale on chyba nie wpadł w panikę, bo odpowiedział bardzo oficjalnie, ale i obiecująco: „Postaram się wyjść naprzeciw twoim oczekiwaniom”. Dobrze go znam i wiem, że w ten sposób ze mną flirtuje. Że to jest jego wstęp do podrywu! Zrobię więc wszystko, żeby przekonać Marka do spojrzenia na nasz związek z mojego punktu widzenia. A jak się nie da przekonać argumentami logicznymi, to znów mu siądę na kolana. A co! O miłość trzeba walczyć! Czytaj także:„Mój mąż wyprowadził się do kochanki, jak byłam w pracy i więcej się do mnie nie odezwał. W życiu nie czułam się gorzej”„Przespałam się z mężem siostry, kiedy wyjechała w delegację. Od tego czasu jej unikam, bo nie mogę jej spojrzeć w oczy”„Zaszłam w ciążę z byłym mężem. On nie może się dowiedzieć, bo to zniszczy mu życie. Wyjechałam na drugi koniec Polski”