Czy można wejść na górę z psem? Na te i więcej pytań odpowiadamy w praktycznym przewodniku dla wycieczkowiczów po Kasprowym Wierchu. Kasprowy Wierch na jesień 2023: kolejka linowa, szlaki
Kasprowy Wierch z dzieckiem. Jeśli chcesz wyruszyć na Kasprowy z małym dzieckiem to musisz się dobrze przygotować. Najkrótszy szlak na Kasprowy z Kuźnic liczy łącznie w dwie strony 13 km. Dodatkowo suma podejść to ponad 1000 metrów. Dla dzieci może to być zbyt wymagająca trasa.
Trasa z parkingu Wierch Poroniec to około 1 godz. i 20 minut drogi. Druga trasa – niebieski szlak z Zazadni – to około godziny drogi. Tylko wybierając drugą drogę dojścia na Rusinową Polanę, pamiętajcie, że około 10- 15 minut ostatniego odcinka to ostre schody do góry, rozpoczynające się obok Sanktuarium Maryjnego.
W październiku kolejka na Kasprowy Wierch jest czynna w godzinach 8:00-17:30, ostatni wjazd o 15:30. Uwaga turyści! Kolejka na Kasprowy nieczynna od 30 października do 10 listopada 2023 W tych terminach trwać będzie przerwa techniczna, która uniemożliwi korzystanie z kolejki na Kasprowy Wierch. Wjazd na Kasprowy Wierch – ile trwa?
Po wjechaniu kolejką na Kasprowy Wierch warto nieco czasu przeznaczyć na "zwiedzanie" z dziećmi szczytu, o ile nie byliście tu wcześniej przy innej okazji.My spędziliśmy tu jakieś 40 minut - podeszliśmy pod Obserwatorium Meteorologiczne, pooglądaliśmy panoramy gór z różnych stron, czy wypatrywaliśmy z chłopcami poszczególne partie roślinności górskiej.
Kasprowy Wierch (1987 m) – widokowy i łatwo dostępny, należy do czołówki najpopularniejszych turystycznych miejsc w Tatrach i to o każdej porze roku. Duża w tym zasługa kolejki linowej, która wywiezie nas na wysokość 1959 m n.p.m. Latem szczyt bywa oblegany nie tylko przez turystów spragnionych wrażeń z przejazdu kolejką, ale
Kasprowy Wierch szlakiem żółtym. Czarny Staw Gąsienicowy w Tatrach. Łatwym szlakiem, na który możemy się wybrać z dzieckiem jest kolor niebieski nad Czarny Staw Gąsienicowy. To zaledwie 40 minut od schroniska PTTK Murowaniec. Do przejścia jest 1,6 km. Trasa prowadzi po kamieniach, ale nie ma tam zbyt wielu podejść.
czas przejścia z Kasprowego Wierchu na Giewont to około 3 godzin, natomiast z Giewontu na Kasprowy Wierch to około 3,5 godziny; do Kuźnic można dojechać busami odjeżdżającymi z przystanków przy dworcach PKP/PKS w Zakopanem albo własnym samochodem – w okolicy dostępne są parkingi; przy wjeżdżaniu na Kasprowy Wierch kolejką
Kasprowy Wierch z dzieckiem Wejście na górę o własnych siłach może być zbyt trudne dla najmłodszych turystów. Najkrótszy szlak pieszy na Kasprowy Wierch liczy ok. 7 km w jedną stronę, a więc 14 km w obie.
Kolej na Kasprowy Wierch to jedna z głównych atrakcji w Tatrach. Funkcjonująca od niemal 90 lat kolejka pokonuje niemal tysiąc metrów przewyższenia i oferuje niezwykłe widoki na panoramę Tatr. Ile kosztują bilety na kolejkę na Kasprowy Wierch i czy można wjechać na Kasprowy z dzieckiem?
ux7Me. Jednym z najważniejszych i najchętniej odwiedzanych szczytów w Tatrach jest Kasprowy Wierch o wysokości 1987 m Według wielu turystów wypoczynek bez wizyty na nim można zaliczyć do nieudanych. Ochoczo wybierają się tam również rodzice podróżując wraz ze swoimi pociechami. Sekret popularność Kasprowego Wierchu W czym tkwi sekret popularności Kasprowego Wierchu? Odpowiedź jest prosta – w kolejce linowej. Powstała ona w latach 1935-1936, a jej budowa wywołała oburzenie działaczy ochrony przyrody i wielu towarzystw oraz instytucji. Była to pierwsza tego rodzaju inwestycja w naszym kraju, a jej koszt wyniósł ponad 3,5 mln złotych. W 2008 roku kolej przeszła modernizację. Na dolną stację w Kuźnicach nie dojedziemy samochodem. Najbliższy parking jest oddalony o ok. 1,5 km. Jednak do Kuźnic dojeżdżają mikrobusy. Dotarcie tam jest więc bezproblemowe. To dzięki kolejce na szczyt mogą dostać się właśnie wspomniane rodziny z maluchami, czy osoby, które z wejściem miałyby spory problem. Widoki, jakie obserwuje się podczas kilkunastu minut podróży kolejką śmiało można nazwać spektakularnymi. Prezentują się jak ilustracje z najpiękniejszej baśni. Na szczycie Kasprowego Wierchu znajdziemy obserwatorium meteorologiczne, stację zimową TOPR, restaurację oraz sklep. Niektórzy rodzice uznają, że skoro wjechali na szczyt, to dobrym pomysłem będzie zejdzie z niego pieszo. To wyśmienity plan i dodatkowa okazja do pokazania dzieciom uroku gór i zachęcania ich do aktywności, która jest tak ważna. Najlepiej do Kuźnic kierować się zielonym szlakiem przez Myślenickie Turnie. Pokonanie go zajmuje ok. 3 godziny. Co należy zabrać? Warto przypomnieć wszystkim planującym wizytę na Kasprowym Wierchu, że pogoda w górach bywa bardzo kapryśna i trzeba się przygotować na najrozmaitsze opcje. Przyda się ciepła odzież. Temperatura na szczycie może być niższa nawet o kilkanaście stopni, niż w Kuźnicach. Oczywiście podstawą jest odpowiednie obuwie, zapewniające przyczepność do podłoża. W plecaku powinno się znaleźć picie oraz jedzenie. To proste wskazówki, a jednak o tym, co najbardziej oczywiste czasem zdarza się nam zapominać. Podróż w góry z dziećmi wymaga od rodziców przede wszystkim odpowiedzialności.
Kasprowy Wierch szlak zielony z Kuźnic 15Kasprowy Wierch kojarzy się wszystkim z kolejkami do kas biletowych (szczególnie w pełnym sezonie), w których trzeba spędzić nawet do kilku godzin. Zapewniam Was, że satysfakcja ze zdobycia szczytu na własnych nogach jest gwarantowana! My o Kasprowym myśleliśmy już od dawna, a że nadarzyła się idealna okazja, którą jest aktualnie trwający … Sandra 6 października 20197 marca 2021 Szlaki turystyczne / Dziecko w górach / Tatry
Gdzie: Tatry Długość trasy: 19 km Czas przejścia: 7:30 h Zakopane – dzień trzeci. I do trzech razy sztuka – po dwóch dniach z wózkiem, dziś bierzemy nosidło dla Zojki. Tym bardziej, że planujemy wejść na Kasprowy Wierch. Zoja znów urządziła pobudkę o my znów walczyliśmy ze sobą by jednak spać pomimo skaczącego po nas dziecka. Skapitulowaliśmy o Postanowiliśmy wykorzystać fakt, że dzień rozpoczęliśmy tak szybko i bez czekania na zojkową drzemkę, o 8 rano wyszliśmy z domu. Z ZAKOPANEGO DO KUŹNIC Wyposażeni w czapki, rękawiczki, kije trekkingowe, naładowaną baterię do aparatu i wszystko, co Zojce niezbędne jest do przeżycia całego dnia poza domem (czyli ciepłego kombinezonu, obiadku, deserku, dodatkowych rękawiczek, kilku pieluch i mokrych chusteczek) zaparkowaliśmy blisko Kuźnic – dzielnicy Zakopanego i centrum ruchu turystycznego. Dalej prywatnym samochodem nie można jechać, kursują jedynie busiki dowożące turystów do dolnej stacji kolejki. Gdy tak maszerowaliśmy równym krokiem z zadowoloną Zojką na plecach taty Bedu dyskutowaliśmy o turystach, którzy mijali nas we wspomnianych busikach. O tym, że najpierw każą się wieźć z centrum Zakopanego do Kuźnic, potem wsiadają w kolejkę, która zawozi ich na górę i w ten sposób robiąc zaledwie kilka kroków ich stopa dotyka ziemi na wysokości 1987 m Fajnie, jeśli są to turyści, którzy maja w sobie pokorę wobec potęgi gór i wiedzą, z jakim wysiłkiem wiąże się ich zdobywanie. Którzy mierzą siły na zamiary i po wjechaniu kolejką rozsądnie planują dalszą trasę. Chyba właśnie z braku wysiłku biorą się pomysły dalszych eskapad, o których trąbi się potem w mediach. Bo jak sobie taki koleś w adidasach lub innych białych kozaczkach z nieupoconym czołem na Kasprowy wjedzie (po dojechaniu uprzednio do kolejki busem) to pojawić się może w jego głowie myśl, żeby sobie jeszcze na Orlą Perć skoczyć. Żeby się w końcu trochę przejść… Po takich dywagacjach doszliśmy do wniosku, że wszystko jest dla ludzi, ale do Kuźnic te 40 minut z centrum Zakopanego można się przejść by, zanim wsiądzie się w wagonik na Kasprowy, spacer uznać za zaliczony. NA KASPROWY WIERCH PRZEZ MYŚLINIECKIE TURNIE Dla nas wędrówka rozpoczyna się w Kuźnicach, w 20 minut dochodzimy do rozgałęzienia szlaków. Wybieramy szlak zielony przez Myślenickie Turnie. Szacunkowy czas wejścia na Kasprowy Wierch to trzy godziny. Pierwszy odcinek jest bardzo przyjemny. Idąc myślę sobie, że korzystając z kolejki linowej sporo się traci. Upewniam się w moich przekonaniach, gdy dochodzimy do Myślenickich Turni. Znajduje się tu stacja pośrednia kolejki linowej ale przede wszystkim rozpościera się niezwykle malowniczy widok na Giewont, Kasprowy Wierch i Suchą Czubę. Podziwiamy krajobraz przez kilka minut i ruszamy dalej. TRASA Z WIDOKIEM NA GIEWONT Od tego momentu podejście nabiera kolorów… Głównie białego – bo szlak przykryty jest warstwą śniegu, a im wyżej idziemy, także i lodu. Droga robi się wąska i stroma. Dwa razy przechodzimy przy linach kolejki i wtedy już z pewną zazdrością myślę o tych, którzy w kilkanaście minut znajdą się na górze. Do dalszego marszu motywuje mnie śpiąca Zojka – zasada bowiem jest następująca: idźmy jak najdłużej się da, bo dopóki Zoja śpi to skupiamy się tylko na wejściu, jeśli się obudzi – a nie mamy pewności w jakim nastroju – może się okazać, że potrzebuje dużo więcej przystanków niż my, a wtedy wejście zajmie nam więcej czasu niż zakładaliśmy. Na nasze szczęście Mała Gu kolejny dzień udowadnia, że jeśli wcześniej została przez nas uznana za dziecko mało śpiące, to górskie powietrze jest tym, czego jej brakowało. Z jednej strony cieszę się, że Zojka regeneruje siły we śnie, z drugiej żałuję, że nie może cieszyć oczu otaczającymi nas graniami. Powoli znajdujemy się na wysokości, na której nic nie zasłania nam widoków. Wysiłek wynagrodzony. A przecież jeszcze nie jesteśmy na szczycie! Fajny jest moment, kiedy po ostrym podejściu podnoszę wzrok i po prawej stronie na wysokości moich oczu ukazuje się Giewont. Dziś podziwiać możemy drugi profil śpiącego rycerza. Widok urzeka nas na maksa i uruchamiamy samowyzwalacz w aparacie chcąc zatrzymać tę chwilę na zawsze. Efekt? Nie dość, że Zojki nie widać, to jeszcze cały Giewont sobą zasłoniliśmy. Musicie uwierzyć na słowo, że było zachwycająco! Albo przekonać się pewnego dnia na własne oczy. Z DZIECKIEM NA KASPROWY WIERCH! Jesteśmy już prawie na szczycie, jednak chyba najgorsze podejście przed nami. Przez ostatnie kilkadziesiąt metrów, kiedy już widzimy obserwatorium meteorologiczne (nota bene to najwyżej położony budynek w Polsce, wybudowany w 1938 roku), idziemy pod górę po lodzie. Podziwiam Bedu, który pewnie stawia nogi – z Zoją na plecach! A ta śpi:) Budzi ją dopiero ostre słońce na szczycie – tak, Zoja dotarła na Kasprowy Wierch (1987 m SZCZYT BESKID – DWÓJKA Z PRZODU!!! Nasze kroki kierujemy prosto do restauracji, która znajduje się w górnej stacji kolejki. Góry wysokie, ceny tutaj idą z nimi w parze. Uwaga! Można bezpłatnie przewinąć dziecko w osobnym pomieszczeniu do tego przystosowanym. Jeśli jednak chce się skorzystać przy okazji z toalety, jaka jest w środku to trzeba za to zapłacić 2,50zł. Kanapki jemy w promieniach słońca na dworze, wylegując się w leżakach. Pogoda i klimat iście alpejski! Jest pięknie. Spędzamy na górze więcej czasu niż zakładaliśmy, ale naprawdę trudno ruszyć tyłek z leżaka. Bedu proponuje jednak przejść jeszcze 25 minut w górę, by dotrzeć na szczyt o nazwie Beskid, a co najważniejsze, którego wysokość wynosi 2012m Oznacza to, że Zojka ma szansę być po raz pierwszy na takiej wysokości! Gu podejmuje wyzwanie, ja idę za nimi. Granica bólu przekroczona, dwójka z przodu! Jupi!!! DROGA W DÓŁ PRZEZ HALĘ GĄSIENICOWĄ Po pamiątkowym zdjęciu ruszamy w drogę powrotną. Mamy mało czasu, nie możemy zapomnieć, że pomimo ostrego słońca jest prawie listopad, a więc dni są coraz krótsze. Ze szczytu dochodzimy w kilkanaście minut do skrzyżowania szlaków czerwonego z żółtym i skręcamy w żółty, prowadzący nas przez dość głęboki śnieg (jak na tę porę roku) w dół. Ja zaliczam kilka niegroźnych upadków, dobrze, że tata Bedu kroczy z Zoją na plecach wciąż bez szwanku. Idziemy już w cieniu przez Kasprowy Kocioł, słońce schowało się z drugiej strony góry. Po godzinie docieramy do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Co prawda dzień się nagle cudownie nie wydłużył, ale zaraz będzie godzina czwarta, czyli czas na zojkowy deser. Wchodzimy więc na kilka chwil do schroniska, Zoja dostaje jedzenie, my popijamy herbatę z termosu i zagryzamy ostatnimi kanapkami. Na sali razem z nami są jeszcze tylko dwie dziewczyny, reszta wyruszyła już w drogę do domu. Wiemy, że trzeba zagęszczać ruchy, żeby nie zastała nas noc. Wychodząc ze schroniska zauważam znak ostrzegający przed niedźwiedziem. Włączamy piąty bieg. KONIEC Do Kuźnic schodzimy w godzinę i 20 minut. Jest już ciemno, dobrze, że mamy czołówki, którymi oświecamy sobie kamienistą drogę. Zojka jest dzielna na maksa – w ciemności widzę jej wielkie, zdumione oczy. W końcu docieramy do asfaltu. Wyłączamy latarki, tutaj drogę oświecają nam już zapalone latarnie uliczne. Zojka śmieje się na głos – najwidoczniej jest zachwycona dzisiejszym dniem.